NIE rozJEŻdżaj

Bądź ostrożny prowadząc auto po zmroku wiosną i latem, zwłaszcza w obszarze zabudowanym. Wystarczy, że będziesz przestrzegać zwykłych ograniczeń wynikających z prawa ruchu drogowego, a na pewno zauważysz jak jeż powolnie przekracza szlak komunikacyjny, bo na pewno nie wbiegnie ci nagle pod koła. Nie rozjeżdżaj tylko dlatego, że nie chce ci się zatrzymać pojazdu: przenieś jeża poza jednię i niech sobie idzie w świat, jak zamierzał. On tylko szuka pożywienia, by przeżyć.
 
Jeśli zauważysz potrąconego jeża, nie zostawiaj go bez pomocy - zareaguj. On pewnie doczołga się resztkami sił na pobocze i będzie konał tam nawet jeszcze kilka dni, zjadany przez larwy owadów. Albo zostanie wprasowany w asfalt przez innych obojętnych kierowców. Zabierz go ze sobą (nic ci nie zagraża) i przekaż lekarzowi weterynarii lub organizacji ochrony zwierząt. Nawet humanitarne uśmiercenie przez lekarza weterynarii w uzasadnionych przypadkach oznacza, że faktycznie pomogłeś cierpiącemu osobnikowi.
 
Nie wstydź się zatrzymać i reagować. Większym wstydem jest pozostać obojętnym.
 
Zgodnie z art. 25 Ustawy o ochronie zwierząt, prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, zobowiązany jest do zapewnienia mu pomocy lub zawiadomienia o tym fakcie np. organizacji ochrony zwierząt.
 
Na terenie Wrocławia i okolic w takich przypadkach możesz przez całą dobę skontaktować się z EKOSTRAŻĄ (tel. 605 78 22 14). Naprawdę nie musisz zbyt wiele zrobić, by pomóc.
 
Jeśli na jakimś obszarze szlaku komunikacyjnego jeże przejeżdżane są w sposób metodyczny i masowy, istnieje możliwość wprowadzenia wyjątkowych ograniczeń w ruchu pojazdów oraz odpowiadających im znaków drogowych („Uwaga –zachowaj ostrożność na  inne niebezpieczeństwo – jeże”; „Ograniczenie prędkości do 20 km/h”). Za ograniczenia ruchu i oznakowanie drogi odpowiada jej zarządca, a ich egzekucją zajmuje się policja lub straż gminna (miejska).
 

Tak wygląda jeż europejski - osobnik jeszcze żywy - po wypadku komunikacyjnym,  któremu udało się doczołgać na pobocze drogi, gdzie konał kilka dni. Pierwotny uraz nie był poważny. Stan po kilku dniach: rozległa inwazja larw muchy, hipotermia, niewydolność oddechowa mieszana, skrajne odwodnienie. Jeża nie udało się uratować.